25 lat temu świat się zatrzymał. Z przerażeniem i niedowierzaniem śledziliśmy na ekranach obrazy przedstawiające zniszczenie bliźniaczych wież.
Dziś wspominamy. Blisko trzy tysiące ludzi, którzy tego ranka wyszli ze swych domów i nigdy do nich nie wrócili. Strażaków, policjantów i ratowników, którzy wbiegli w kłęby dymu i pyłu, by ratować ludzkie istnienia. Rodziny, które od 25 lat niosą ciężar straty.
11 września to najbardziej brzemienne w skutki wydarzenie przełomu wieków.
Przywróciło ono znaczenie sojuszy i bezpieczeństwa zbiorowego. Europa od początku wiedziała, po której jest stronie. Byliśmy po stronie Ameryki. Po raz pierwszy i jedyny w swej historii NATO uruchomiło artykuł 5. Napaść na jednego oznaczała napaść na wszystkich. Wspólnie wystąpiliśmy w obronie zasad, które łączą nas ponad Atlantykiem: wolności i demokracji.
Sprawcy ataków chcieli zasiać lęk nie tylko w Nowym Jorku, Wirginii czy Pensylwanii. 25 lat później wiemy, że im się to nie udało. Nasze demokracje okazały się silniejsze. Nasze społeczeństwa pozostały wolne. Ideologia terroru nie zdołała narzucić dominacji naszemu światu.
Dziś zagrożenia, z którymi się mierzymy, są inne. Geopolityczne uwarunkowania, w których żyjemy, są znów niespokojne i naznaczone rywalizacją wielkich mocarstw, wojną i konfrontacją państw. Ale lekcja płynąca z 11 września pozostaje z nami. W chwilach zagrożenia nasze sojusze mają znaczenie. Nasza jedność ma znaczenie. I wartości, których chcemy bronić, mają znaczenie.
Tam, gdzie niegdyś stały bliźniacze wieże, w niebo nad Nowym Jorkiem wznoszą się dziś dwie świetlne kolumny. Stawiają opór zapomnieniu. Niosą pamięć o tych, których straciliśmy. I przypominają nam, że światło tryumfuje nawet w najciemniejszy dzień.
źródło: Przedstawicielstwo Komisji Europejskiej w Polsce.
